To,czego nie znajdziecie w przewodnikach,czyli pamietnik troche intymny.
Blog > Komentarze do wpisu

Matrimonio per procura

Stad wyjezdzali w oszukiwaniu lepszego jutra...

Opowiem dzisiaj o wloskim zwyczaju, dosc popularnym w latach 50 -tych ,60-tych, a nawet 70 -tych XX wieku, teraz na szczescie juz zaniechanym, a mianowicie :

Matrimonio per procura - Malzenstwo w zastepstwie.

Kazdy z nas ma jakis swoj prywatny sposob odmierzania czasu.
Jednym z takich moich zegarow ( a mam ich cala kolekcje : od tych dostojnych z kurantami, blyskotek po babci, albo takich, co to sie kiedys znajdwalo w pudelkach z proszkiem do prania, az po piaskowe klepsydry i moje ulubione - zegary sloneczne ) jest dzien narodzin mojej corki .
Czesto mowie, ze cos zdarzylo sie przed jej przyjsciem na swiat lub juz po.
A to zdarzenie przytrafio mi sie jeszcze przed Lavinia, czyli jakies 20 lat temu .
Pojechalam latem z moja mama do tesciow, do Kalabrii. Pewnego dnia poszlysmy z wizyta do jednej z tysiaca ciotek, kuzynek i innych, jakze serdecznych pociotek. Musze tu zaznaczyc, ze niemal wszyscy mieszkancy rodzinnego miasteczka mojego meza nosili idenyczne nazwisko, wiec w jakis blizszy lub dalszy sposob byli ze soba, a wiec takze ze mna, skoligaceni.
Mila gospodyni oprowadzala nas po swoim domu - mimo typowo poludniowych upalow - przyjemnie chlodnym. Nie odczuwalo sie w nim zaru panujacego na zewnatrz, bo grube sciany z kamienia , zimne marmurowe podlogi i szczelnie zasloniete drewnianymi zaluzjami okna, skutecznie chronily przed goracem.
Ogladalysmy nieskonczona ilosc zdjec w ramkach, pieknie wyeksponowanych na wszystkich mozliwych stolach, stolikach i polkach. Gdy zaczynalam miec juz metlik w glowie od :
-To ciocia Marcella, to wujek Giuseppe, a to kuzynka Luciana -moja uwage przykulo pewne weselne zdjeci.
Calkim typowe ; posrodku mloda para, a w rzedach wokol goscie weselni.Tutaj jednak wszyscy nad wyraz powazni.
Oczywiscie, jak kazda kobieta, najpierw zaczelam ogladac Panne Mloda i jej sukienke, a potem Pana Mlodego, ale ku mojemu zdziwieniu jakos zaden z obecnych na zdjeciu mezczyzn nie pasowal mi do tej roli.
Spytalam wiec:
- Ciociu , a ktory to Pan Mlody ?
Uslyszalam odpowiedz :
- Nie ma go tutaj na zdjeciu.
Jak to nie ma ? Nie zalapal sie na slubne zdjecie ? Pan Mlody ?
Wstydliwy, niefotogeniczny, czy z nerwica zoladka i zmuszony stresujaca sytuacja do nieustannego pobytu w WC ?
Ale gdzie tam ! Nie tylko nie bylo go na zdjeciu slubnym, ale nie bylo go rowniez na slubie.
To znaczy byl, ale na swoim, po drugiej stronie oceanu - w Argentynie.
Bo okazalo sie, ze tego samego dnia, o tej samej porze urzadzano w dwoch roznych miejscach na swiecie dwa sluby, a potem dwa wesela tej samej mlodej parze.
No i oczywiscie zrobiono dwa slubne zdjecia. Na jednym byl Panna Mloda ze swoimi goscmi, a na drugim Pan Mlody - tez ze swoimi.
Dodam rowniez, ze mlodzi nigdy sie jeszcze nie widzieli ,tzn. widzieli, ale tylko na zdjeciach i nie rozmawiali ze soba, ale wymienili tylko kilka listow, ktorych nawet sami nie napisali.
Bojac sie o bledy, zlecili innym napisanie kilku milych slow : jedno miejscowej nauczycielce, a drugie, ksiedzu.
Wlasnie brali rozdzielny slub, by za kilka dni spotkac sie po raz pierwszy w zyciu i nareszcie poznac, a potem przezyc wspolnie i szzesliwie reszte zycia.

Jak juz wspomnialam na poczatku, takie zwiazki byly czeste we Wloszech w owczesnym okresie.
Po wojnie mnostwo mlodych ludzi emigrowalo do obu Ameryk i Australii. Gdy powoli stawali na nogi, zaczynali myslec o zalozeniu rodziny. Niechetnie jednak laczyli sie w pary z "tubylcami ", bo roznice kulturalno - obyczajowo - jezykowe byly zbyt odmienne.
Zyjac na obczyznie w narodowych gettach, szybko wiec dowiadywali sie o pannach, czy mlodziencach "na wydaniu" z rodzinnych stron, chcacych zmienic "na lepsze " swoje dotychczasowe, mlode i ubogie zycie.
Bowiem w owym czasie panowala tu - nie tylko na poludniu, ale i na polnocy Wloch - potworna bieda. Takimi "miedzynarodowymi" swatkami na poludniu byly raczej kobiety - ciotki i kuzynki, natomiast na polnocy zajmowali sie tym procederem glownie ksieza .

Panna mloda na zdjeciu, byla jedna z ciotek mojego meza - najmlodsza siostra jego mamy.
Poznalam ja kiedys osobiscie gdy przyjechala na wakacje w rodzinne strony. Ma meze dwoje dzieci i nadal sa malzenstwem.

Wracajac jeszcze na chwile do tamtego zdarzenia ze zdjeciem, to moja mama, ktora towarzyszyla mi wtedy w wizycie, gdy dowiedziala sie o calej tej historii, poczatkowo nie chciala mi wcale wierzyc :
- Co ty mi tu Madziu, dziecko kochane, takie glupoty opowiadasz ? Przeciez to sie po prostu w glowie nie miesci !
I obejmujac mnie czule ramieniem dodala :
- Przyznaj sie, jak zwykle troche sie nabijasz ? Jestem, jakby nie bylo twoja matka i wiem, ze lubisz sie zgrywac - masz to po mnie i po dziadku, ale tym razem po prostu przesadzilas !
Przeciez tu nie chodzi o jakas niewinna randke w ciemno, ale o cale zycie !
Wtedy we Wloszech, nie bylo jeszcze rozwodow - ustanowiono je dopiero w 1974.
Chcialam jej odpowiedziec potocznym : "Jak Boga kocham, ze to prawda ", ale na szczescie szybko ugryzlam sie w jezyk, bo wtedy, to juz na pewno by mi nie uwierzyla !

czwartek, 03 grudnia 2009, ma-ddalena

Komentarze
2010/01/03 19:27:38
Niesamowite to wszystko, ale ja w to wierze jak i w wile roznych sytuacji ktore sa dla mnie niezwykle a okazuja sie prawda!
A to, ze rozwody tutaj usankcjonowano prawnie dopiero w 1974 roku tlumaczy fakt, dlaczego mezczyzni maja zony, rodziny i kochanki! Chyba te rozwody to jednak nie do konca sie przyjely w bardzo tradycyjnych rogionach kraju chocby w tej Kalabrii czy tu w mojej Campanii.
-
2010/01/04 18:18:06
Ilosci rozwodow nie sprzyja rowniez bardzo dlugi czas oczekiwania na nie.

Nawet jesli juz drugiego dnia po slubie odejdzie ci ochota na nowo zawarte malzenstwo ,to i tak musisz najpierw wystapic z prosba o separacje , a dopiero potem o rozwod , czyli min. masz z glowy 3 lata zanim znowu bedziesz stanu wolnego.

Gdy sa dzieci , sprawa oczywiscie jeszcze bardziej sie wydluza.
Kiedys moja znajoma Wloszka czekala ok. dziesieciu lat na rozwod , sama majac juz dzieci w zaawansowanych zwiazkach malzenskich.

Kiedy doczekala sie wreszcie rozwodu , ten byl juz niepotrzebny , bo od roku jej maz juz nie zyl.